I jak Moi Drodzy minął Wam ten wyjątkowy wieczór? Mamy ze Zgryzotką nadzieje, że bawiliście się świetnie i spędziliście czas przynajmniej równie przyjemnie jak my. Za każdym razem w okolicach grudnia pojawia się pytanie: co robić w sylwestra? W zasadzie opcji jest pod sufit. Można oczywiście włączyć telewizor i obejrzeć, co ciekawego tym razem założyła Maryla Rodowicz (bo że będzie i że będzie śpiewała i że TV nam to pokaże to mamy jak w banku. Na marginesie, ponoć bardzo fajna jest ta jej nowa płyta z nowymi piosenkami Osieckiej). Można włożyć mocne buty, jakąś w miarę kreację, zaopatrzyć się szampańskie i udać się na rynek. Zaraz, zaraz, czy na miejskie imprezy sylwestrowe można wnosić własne butelki? Przyznaję, sto lat tam nie byłam więc może być że siłą rozpędu i przyzwyczajenia wprowadzam Was w błąd. Anyway, sylwester na rynku to całkiem niezła alternatywa- jeśli mieszkacie w danym mieście ileś lat nie ma bata, zawsze ktoś znajomy się trafi. Jeśli dopiero co się wprowadziliście to właśnie trafiła się niezła okazja by poszerzyć towarzystwo znajomych, wszystko lepsze niż iść w ślady pamiętnej Bridget Jones i świętować przybycie Nowego Roku w porozciąganych dresach.
Oczywiście opcję bardziej oficjalna też bierzemy pod uwagę. Impreza w lokalu ma swój urok, szczególnie jeśli w programie przewidziano także hulanki i swawolę, aczkolwiek od preferencji konkretnych jednostek zależy, co uznają za świetną zabawę. Swoich zaciekłych fanów mają też imprezy domowe- zbiera się paczka przyjaciół, dobijają do niej niedobitki które przygarnia się na zasadzie przyjaciele moich przyjaciół są moimi przyjaciółmi, jedzenie zazwyczaj kombinowane wspólnie (naprawdę, lepiej zawczasu ustalić, co kto przyniesie, aby nie zostawiać pani domu z kulinarnym bałaganem na głowie w sylwestrowe popołudnie, oraz by w menu nie znalazły się li i jedynie cztery miski identycznej sałatki), takoż napoje alkoholowe i bezprocentowe i naprawdę nietrudno w tych warunkach o imprezę do białego rana.
Osobny poemat to sylwester dla rodziców, zwłaszcza dzieci młodszych. Tendencje są dwie w społeczeństwie, z tego co zauważyłam. Albo na ten szczególny wieczór ‘żenimy’ dziecko dziadkom, przyjaciołom lub płatnym niańkom i sami rzucamy się na główkę w nurt beztroskiej zabawy, albo też pogodzeni z losem szykujemy sobie tonę dobrego żarcia, uzupełniamy całość filmami na DVD, które zawsze chcieliśmy obejrzeć a nigdy nie było czasu i mile spędzamy czas, doglądając od czasu do czasu śpiących dzieci.
Przyznaję od razu, w tym roku uskuteczniliśmy opcję ostatnią. Bez napinania się, za to na pełnym luzie i z pozytywnym nastawieniem do życia. Wbrew pozorom, to całkiem przyjemne rozpoczęcie nowego roku było
Wszystkiego najlepszego na nadchodzące miesiące, i oby 2012 był dla Was jeszcze lepszy

Centrum Terapii Laserowej
Zgadzam się – ostatnia opcja jest najlepsza. Sama testowałam