<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>CTL Blog</title>
	<atom:link href="http://ctl.wroc.pl/blog/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://ctl.wroc.pl/blog</link>
	<description>kobiecy blog Centrum Terapii Laserowej</description>
	<lastBuildDate>Thu, 17 May 2012 13:05:47 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Jak pięknie wyglądać latem</title>
		<link>http://ctl.wroc.pl/blog/2012/05/15/jak-pieknie-wygladac-latem/</link>
		<comments>http://ctl.wroc.pl/blog/2012/05/15/jak-pieknie-wygladac-latem/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 15 May 2012 12:32:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CTL</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codzienne]]></category>
		<category><![CDATA[I-lipo]]></category>
		<category><![CDATA[Jak pięknie wyglądać latem]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ctl.wroc.pl/blog/?p=1428</guid>
		<description><![CDATA[Niebawem rozpocznie się sezon letni, choć tak naprawdę jego przedsmak mogliśmy poczuć już podczas długiego, majowego weekendu. Robi się coraz cieplej. Warto zadbać o swój wygląd przed upragnionym urlopem. Zazwyczaj przed wakacjami marzymy o tym, by zrzucić kilka zbędnych kilogramów. &#8230; <a href="http://ctl.wroc.pl/blog/2012/05/15/jak-pieknie-wygladac-latem/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Niebawem rozpocznie się sezon letni, choć tak naprawdę jego przedsmak mogliśmy poczuć już podczas długiego, majowego weekendu. Robi się coraz cieplej. Warto zadbać o swój wygląd przed upragnionym urlopem. Zazwyczaj przed wakacjami marzymy o tym, by zrzucić kilka zbędnych kilogramów.<span id="more-1428"></span></p>
<p>Warto pomyśleć o tym, jak wspomóc proces odchudzania tak, żeby miesiące wysiłku w postaci ćwiczeń i diet przyniosły oczekiwane efekty. Co należy zrobić, aby uzyskać maksymalne efekty ze swoich działań?</p>
<p>Polecamy kilka zabiegów, które pozwolą zredukować cellulit, ujędrnią ciało, poprawią kondycję skóry oraz pomogę ukształtować sylwetkę, tak aby jak najbardziej przypominała tę, do której dążymy.</p>
<p>O jakich zabiegach mowa? Dzisiaj opiszemy wam pierwszy z nich: I-lipo.</p>
<p>I-lipo to zabieg wykorzystujący zimny, diodowy laser. W wyniku jego działania pobudza się metabolizm i redukuje tkanka tłuszczowa. Komórki tłuszczowe ulegają zmianom i w efekcie są zamieniane w tkankach na energię. Jest to jedyny zabieg zmniejszający zawartości komórek tłuszczowych bez ingerencji chirurga. Przede wszystkim pozwala na dowolne modelowanie sylwetki. Krótko mówiąc pozbywamy się tłuszczu dokładnie tam, gdzie chcemy się go pozbyć.</p>
<p>Efekty I-lipo potrafią być oszałamiające. Przykładem są poniższe ilustracje. Pamiętajcie, że efekt taki można osiągnąć tylko w przypadku stosowania ćwiczeń i diety.</p>
<p><img style="line-height: 24px;" title="Przed I-lipo" src="https://lh5.googleusercontent.com/Z88I7GpKI9605PLIyGGxgS2uOsIFt-ABq0ELs3kVa4NyGRezdp0k7ADlr9m_qlGq0AK_WP0ffVrOKhQUL6ZR6QRosK5d9g5ONemtIlTQZWXyvZ6pJvU" alt="Przed I-lipo" width="NaN" height="NaN" /></p>
<p style="padding-left: 90px;">Przed I-lipo</p>
<p><img title="Po I-lipo" src="https://lh6.googleusercontent.com/-zrdDI3Fx_7tcWGRM0cyBg1B-yZImbc-7hXG8NTtaVzPVAnmhX-cJfBiShvupXBveeZECjcLD84_ZGPpMSCz1fJqSE-1dA9u5cz6V59sqJABTLLAREQ" alt="Po I-lipo" width="NaN" height="NaN" /></p>
<p style="padding-left: 120px;">Po I-lipo</p>
<p>Do I-lipo świetnymi zabiegami wspomagającymi są Icoone oraz Kapsuła Młodości. Icoone, który przeprowadzamy jako pierwszy, przygotowuje ciało tak, aby I-lipo miało lepszy efekt poprzez udrożnienie kanałów limfatycznych, a sesja w kapsule młodości pozwala na wzmocnienie działania I-lipo poprzez utrzymanie metabolizmu na wysokim poziomie. Takie połączenie daje maksymalne efekty i pomoże wam wyglądać pięknie latem.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ctl.wroc.pl/blog/2012/05/15/jak-pieknie-wygladac-latem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jesteśmy z wami już 21 lat</title>
		<link>http://ctl.wroc.pl/blog/2012/03/15/jestesmy-z-wami-juz-21-lat/</link>
		<comments>http://ctl.wroc.pl/blog/2012/03/15/jestesmy-z-wami-juz-21-lat/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 15 Mar 2012 11:14:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CTL</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codzienne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ctl.wroc.pl/blog/?p=1404</guid>
		<description><![CDATA[Centrum Terapii Laserowej i Kosmetyki przy ul. Jaracza 75 we Wrocławiu to pierwsze i największe w Polsce Centrum medycyny estetycznej, laseroterapii i kosmetologii. Początki Centrum Terapii Laserowej sięgają roku 1990. To wtedy we Wrocławiu powstał pierwszy w Polsce ośrodek laseroterapii &#8230; <a href="http://ctl.wroc.pl/blog/2012/03/15/jestesmy-z-wami-juz-21-lat/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Centrum Terapii Laserowej i Kosmetyki przy ul. Jaracza 75 we Wrocławiu to pierwsze i największe w Polsce Centrum medycyny estetycznej, laseroterapii i kosmetologii.<span id="more-1404"></span></p>
<p>Początki Centrum Terapii Laserowej sięgają roku 1990. To wtedy we Wrocławiu powstał pierwszy w Polsce ośrodek laseroterapii dermatologicznej. Dwóch młodych chirurgów postanowiło wprowadzić do leczenia powierzchownych zmian naczyniowych znane wówczas jedynie z Gwiezdnych Wojen, urządzenie – LASER. Jednym z tych lekarzy był piszący te słowa, adiunkt III Kliniki Chirurgicznej, Paweł Kołtowski. Moim partnerem był nieżyjący już chirurg naczyniowy, dr Janusz Oleszkiewicz. Wkrótce dołączyła do nas doktor Dorota Bałazińska. Szkoliliśmy się w najlepszych ośrodkach w Niemczech, Holandii i Kanadzie. Podstawy laseroterapii zdobywaliśmy w klinikach prof. Michaela Ladthallera w Monachium i Regensburgu.</p>
<p>Nie chce się wierzyć, że od tamtych dni minęły już 22 lata. Zaczynaliśmy w zupełnie innych czasach. Prywatna praktyka, nie mówiąc o prywatnej Klinice, były czymś prawie nieznanym (może poza prywatnymi gabinetami ginekologicznymi i dentystycznymi). Nadal obowiązywały ograniczenia importu nowoczesnych technologii z zachodu, istniało jeszcze NRD i nie było sieci internetowej, Skypa, Facebooka, telefonii komórkowej, dvd, a dane w komputerze zapisywane były na dyskach o „gigantycznej” pojemności 20 megabajtów lub dyskietkach magnetycznych ¾ cala. Zakup lasera argonowego w Zachodnich Niemczech był ogromnym wysiłkiem finansowym i organizacyjnym. Był to pierwszy laser dermatologiczny w Polsce. Podobnie dużo czasu i energii włożyliśmy przez wiele lat w propagowanie idei laseroterapii i rozwoju, nieistniejących jeszcze wtedy, dziedzin medycyny takich jak medycyna estetyczna i dermatochirurgia laserowa. Wkrótce rozbudowaliśmy nasze zasoby sprzętowe o laser chirurgiczny CO2. W 1998 roku jako pierwsi na Dolnym Śląsku i jako drudzy w Polsce wprowadziliśmy do leczenia laser do depilacji. Stale wzbogacamy naszą ofertę o nowe lasery i inne technologie, dzięki czemu w nowoczesny i bezpieczny sposób dbamy o zdrowie i urodę naszych pacjentów. Obecnie nasz Centrum Terapii Laserowej wyposażone jest w ponad 20 różnych laserów i urządzeń  nielaserowych. Członkiem naszego zespołu jest doświadczony specjalista medycyny estetycznej doktor Łukasz Duda, oraz zespół kosmetologów i fizjoterapeutów. Czynny udział w zjazdach i konferencjach naukowych i  szkoleniach zapewnia wysoki poziom opieki w naszym Centrum. Fachowe zabiegi medyczne uzupełniamy szeroka gamą zabiegów kosmetycznych i SPA w naszym profesjonalnym salonie.</p>
<p>Od wielu lat nasza klinika mieści się niezmiennie przy ulicy Jaracza we Wrocławiu, w pobliżu Mostów Warszawskich. Od początku istnienia prze nasze Centrum przewinęło się ponad 30 000 pacjentów, wykonaliśmy ponad 300 000 zabiegów. Centrum Terapii Laserowej i Kosmetyki przy ul. Jaracza 75 we Wrocławiu to gwarancja doświadczenia, jakości usług oraz miłej, przyjaznej atmosfery.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ctl.wroc.pl/blog/2012/03/15/jestesmy-z-wami-juz-21-lat/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dzień Kobiet</title>
		<link>http://ctl.wroc.pl/blog/2012/03/08/1410/</link>
		<comments>http://ctl.wroc.pl/blog/2012/03/08/1410/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 08 Mar 2012 11:44:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CTL</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codzienne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ctl.wroc.pl/blog/?p=1410</guid>
		<description><![CDATA[Ósmy marca to bez wątpienia ważny dzień w naszym kalendarzu. Warto więc dowiedzieć się trochę więcej o samym pochodzeniu Dnia Kobiet&#8230; Święto to nie jest tak jak sądzi większość pozostałością po PRL. Za pierwowzór tego święta można uznać obchodzone w starożytnym &#8230; <a href="http://ctl.wroc.pl/blog/2012/03/08/1410/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://centrumterapiilaserowej.pl/blog/wp-content/uploads/2012/05/tulipany.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-1411" title="Dzień Kobiet" src="http://centrumterapiilaserowej.pl/blog/wp-content/uploads/2012/05/tulipany.jpg" alt="" width="514" height="343" /></a>Ósmy marca to bez wątpienia ważny dzień w naszym kalendarzu. Warto więc dowiedzieć się trochę więcej o samym pochodzeniu Dnia Kobiet&#8230;</p>
<p><span id="more-1410"></span></p>
<p>Święto to nie jest tak jak sądzi większość pozostałością po PRL. Za pierwowzór tego święta można uznać obchodzone w starożytnym Rzymie Matronalia.</p>
<p>Początki obchodzonego ówcześnie Międzynarodowego Dnia Kobiet wywodzą się ruchów robotniczych w Ameryce Północnej i Europie. Po raz pierwszy Dzień Kobiet był obchodzony w Stanach Zjednoczonych w 1909 roku.</p>
<p>Obecnie jest oficjalnie obchodzony w kilkunastu krajach świata. Choć najciekawiej jest w Armenii gdzie zamiast Dnia Kobiet obchodzi się Miesiąc Kobiet, który zaczyna się właśnie dzisiaj a kończy 7. kwietnia.</p>
<p>Jak to wygląda w praktyce u nas? Dzisiaj gdzie się nie spojrzy na terenie Wrocławia, widać panów, zarówno tych bardzo młodych jak i starszych kupujących kwiaty i inne prezenty.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ctl.wroc.pl/blog/2012/03/08/1410/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Fugit hora</title>
		<link>http://ctl.wroc.pl/blog/2012/02/05/fugit-hora/</link>
		<comments>http://ctl.wroc.pl/blog/2012/02/05/fugit-hora/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 05 Feb 2012 20:50:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CTL</dc:creator>
		
		<guid isPermaLink="false">http://ctl.wroc.pl/blog/?p=1393</guid>
		<description><![CDATA[Stres i życie w pośpiechu – dwie bolączki naszych czasów. Wydaje się, że oba problemy mnie nie dotyczą, bo mam jeszcze sporo czasu, żeby napisać magisterkę, upiec ciastka w środku tygodnia, poczytać książkę, pobawić się z córką czy obejrzeć film &#8230; <a href="http://ctl.wroc.pl/blog/2012/02/05/fugit-hora/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Stres i życie w pośpiechu – dwie bolączki naszych czasów.</p>
<p><span id="more-1393"></span> Wydaje się, że oba problemy mnie nie dotyczą, bo mam jeszcze sporo czasu, żeby napisać magisterkę, upiec ciastka w środku tygodnia, poczytać książkę, pobawić się z córką czy obejrzeć film z mężem. Nie jest źle. Jednak co by było, gdyby obowiązującą formą zapłaty na całym świecie  nie były pieniądze, a nasz własny czas? Cóż, na to pytanie może w pewnym sensie odpowiedzieć film &#8216;In time&#8217;.<br />
Pierwsze dobre 30 minut filmu to wyjaśnienie, co właściwie się stało z ludźmi. Otóż w przyszłości  ludzkość dotknął problem przeludnienia, dlatego poeksperymentowano z materiałem genetycznym w wyniku czego każdy rodzi się z kilkunastoma zerami na lewej ręce. Jest to specyficzny, fosforyzujący na zielono zegar, który włącza odmierzanie czasu w chwili, kiedy człowiek ukończy 25 rok życia. Na start dostaje się rok życia. Ni mniej, ni więcej, który umyka sekunda po sekundzie. Nie jest to dużo, fakt, ale w szarej rzeczywistości &#8216;In time&#8217; czas to pieniądz. Dosłownie. Czas, jaki jest w posiadaniu każdego człowieka, to waluta, którą płaci się za kawę, przejazd autobusem, rachunki, jedzenie, rozmowę w budce telefonicznej czy ubrania. Słowem – za wszystko. Oczywiście, czas jest również wynagrodzeniem, jakie ludzie otrzymują w pracy, jednak w małym mieście, w którym żyje nasz główny bohater grany przez Justina Timberlake&#8217;a, widać, że mieszkańcom czasu nie wystarcza. Po czym można to wywnioskować? Oprócz tego, że mieścina wygląda jak ostatnie slumsy, to ludzie w niej mieszkający żyją w biegu. Biegają, bo mają za mało czasu na powolne poruszanie się, bo kiedy zegar na ich przedramionach się wyzeruje – umierają. Bez taryfy ulgowej. Nie masz czasu – nie żyjesz. Niby pewnym ułatwieniem jest to, że można sobie ten czas &#8216;przelewać&#8217; z ręki do ręki (stąd częste napady bandytów czy zwykle siłowanie na rękę, w którym nagrodą jest cały czas pokonanego), ale i tak bieda aż piszczy, a czas nieubłaganie ucieka.  Przynajmniej w tym rejonie.<br />
Nie mogło się bowiem obejść bez podziału na ludzi biednych i bogatych. W rzeczywistości filmu &#8216;In time&#8217; ludzie o różnych statusach społecznych nie mieszkają w jednym mieście rozbitym na slumsy i dzielnice dla bogatych. Świat został podzielony na strefy czasowe, czyli na miejsca, w których obowiązują określone stawki czasu, które wraz z przekroczeniem kolejnej strefy rosną. W strefie dla ludzi najbogatszych znajdują się tylko osoby, które mogą sobie pozwolić na największe luksusy, jak np. kupno samochodu za ponad 47 lat życia, czy obiad za ponad miesiąc. To rozróżnienie jest proste: masz czas – jesteś bogaty, a do tego żyjesz wiecznie. Nie masz czasu? Cóż. Jesteś martwy, ale bogatych to nie obchodzi, bo przecież ktoś musi ustąpić innym miejsce na Ziemi, prawda? Jak się okazuje, wieczne życie może się sprzykrzyć nawet najwytrwalszym, dlatego nasz bohater w wyniku pewnych wydarzeń otrzymuje ponad 100 lat życia od pewnego zmęczonego istnieniem człowieka. Po pewnych komplikacjach (Timberlake jest podejrzany o zabójstwo i ścigany przez strażników czasu – bo skąd człowiek ze slumsów ma nagle ponad wiek życia?) poznajemy główną bohaterkę filmu – pannę z tak zwanego dobrego domu, której tatuś jest nieprzyzwoicie bogaty (gra go Vincent Kartheiser znany z &#8216;Mad Men&#8217;). Pannę gra Amanda Seyfried znana chociażby z musicalu &#8216;Mamma mia!&#8217;. W tym momencie muszę się zatrzymać i rzec słów kilka o urodzie panny Seyfried, która w każdym filmie była nijaka – ot, przeciętna blondyneczka z lekko wyłupiastymi oczami. W &#8216;In time&#8217; wszystko się zmienia – Amanda otrzymuje krótką, zdecydowaną fryzurkę (grzywka + cudownie miedziany kolor włosów), a mocno uczernione oczy staja się duże i szmaragdowe. Mój biedny TŻ nasłuchał się (nie zliczę ile razy) moich ochów i achów nad świetna stylizacją dziewczyny. Ale wracając do rzeczy &#8211; Timberlake wraz z miss Seyfried na zmianę uciekają i walczą z systemem, starając się pomóc uciśnionym w dość wybuchowy sposób.<br />
Jedno jest pewne: jest to jeden z lepszych filmów, jakie powstały w zeszłym roku. Pomysł na całą historię jest po prostu genialny, jak dla mnie na równi z wykorzystaniem motywu snu w &#8216;Incepcji&#8217;. Oczywiście, istnieją pewne luki i nieścisłości w fabule, ale kto tam by wymagał od kina akcji żeby było aż tak dokładne? Przecież to nie równanie matematyczne. <img src='http://centrumterapiilaserowej.pl/blog/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ctl.wroc.pl/blog/2012/02/05/fugit-hora/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Onet nad blogiem roku obraduje</title>
		<link>http://ctl.wroc.pl/blog/2012/02/05/onet-nad-blogiem-roku-obraduje/</link>
		<comments>http://ctl.wroc.pl/blog/2012/02/05/onet-nad-blogiem-roku-obraduje/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 04 Feb 2012 22:55:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CTL</dc:creator>
		
		<guid isPermaLink="false">http://ctl.wroc.pl/blog/?p=1388</guid>
		<description><![CDATA[Przełom stycznia i lutego to na Onecie tradycyjny czas konkursu na blog roku. Ponieważ do blogosfery czuję od lat spory sentyment i żywo mnie interesuje, co w internetowej trawie piszczy nie odmawiam sobie przyjemności śledzenia wydarzenia. Od razu też powiem, &#8230; <a href="http://ctl.wroc.pl/blog/2012/02/05/onet-nad-blogiem-roku-obraduje/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przełom stycznia i lutego to na Onecie tradycyjny czas konkursu na blog roku. Ponieważ do blogosfery czuję od lat spory sentyment i żywo mnie interesuje, co w internetowej trawie piszczy nie odmawiam sobie przyjemności śledzenia wydarzenia. <span id="more-1388"></span>Od razu też powiem, że akurat do onetowego konkursu i jego wyników stosunek mam od paru lat raczej obojętny. W jednym z pierwszych &#8211; jeśli nie w pierwszym w ogóle- konkursów wygrał Wawrzyniec Prusky. Prusky to gość, klasa sama dla siebie i w ogóle jedno z fajniejszych piór polskiej blogosfery. Jego zapiski czytało się ze sporą przyjemnością, odnajdując wiele nader swojskich wątków w rozterkach młodego ojca (Dziedzic i Potomka to zdolne dzieci są, tyle powiem) oraz w relacjach z pracowniczego placu boju. Czytało się nieźle w necie, czytało się też całkiem sympatycznie w wersji książkowej (oczywistym jest, że wydawnictwo poszło za ciosem i zapiski blogowe wydało. Oczywistym też jest, że nie poprzestano na jednym tomie), zwłaszcza druga część przygód Pruskich przyprawiała mnie o nieustanne ROTFLowanie i do dziś polecam ją wszystkim dzieciatym znajomym.</p>
<p>Kolejny konkurs i o ile dobrze pamiętam wygrana Angel in Red. Faktycznie, dziewczyna pisała z biglem, inteligentna blondynka (ta blondynka jest tu nieprzypadkowo zaznaczona, bowiem Mi zdarzały się przygody o jakich poczytać można zwykle w anegdotkach) miała dziesiątki jak nie setki wiernych czytelników, którzy po dziś dzień zaglądają na jej bloga.</p>
<p>A potem coś się w onetowym konkursie przestawiło. Być może umknęła mi jakaś istotna edycja lub zmiana w zapisie regulaminu, ale mam wrażenie, że od pewnego czasu dominują tam blogi osób po przejściach: ludzi poważnie chorych względnie rodziców chorych dzieci. Że zaczyna liczyć się idea, przyświecająca autorom bloga, a na drugi plan schodzi sposób prowadzenia zapisków oraz to co autorzy mają do przekazania światu. Z jednej strony dobrze, że konkurs onetowy pomaga nagłośnić takie przypadki, nie oszukujmy się, tu liczy się każda złotówka i każda pomoc. Ale z drugiej strony mam niejasne wrażenie, że w ten sposób wypaczono ideę konkursu. Że wyróżnia się blogi tych, którzy potrzebują pomocy, a nie tych, którzy potrafią pisać ciekawie i z energią pozwalającą na zauroczenie czytelnika. Którzy mają do przekazania coś interesującego. I nie, nie muszą to być zapiski w stylu precyzyjnej relacji z porannego smażenia jajecznicy. Zwycięzca konkursu za rok ubiegły prowadzi bloga historycznego, przypomina w nim historie bohaterów, o których niewielu z nas słyszało i o których nikt dziś prawie nie pamięta. I robi to w sposób naprawdę znakomity.</p>
<p>Kto w tym roku uhonorowany zostanie nagrodą? pojęcia nie mam. Ale przejrzałam już częściowo blogi które trafiły do ścisłego finału i są wśród nich takie które znam i na które zaglądam, jest sporo mi obcych, ale na razie żaden na kolana mnie nie rzucił&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ctl.wroc.pl/blog/2012/02/05/onet-nad-blogiem-roku-obraduje/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>3D w kieszeni</title>
		<link>http://ctl.wroc.pl/blog/2012/01/30/3d-w-kieszeni/</link>
		<comments>http://ctl.wroc.pl/blog/2012/01/30/3d-w-kieszeni/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 29 Jan 2012 22:06:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CTL</dc:creator>
		
		<guid isPermaLink="false">http://ctl.wroc.pl/blog/?p=1379</guid>
		<description><![CDATA[Poziom naszej technologi mnie nadal zaskakuje. Pozytywnie, rzecz jasna. Od dwóch tygodni, po miesiącach oczekiwania (a nawet latach, bo chciałam TO mieć, jak tylko doszły mnie słuchy, że ma się owa rzecz ukazać) jestem dumną posiadaczką konsoli Nintendo 3DS. Co &#8230; <a href="http://ctl.wroc.pl/blog/2012/01/30/3d-w-kieszeni/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Poziom naszej technologi mnie nadal zaskakuje. Pozytywnie, rzecz jasna. <span id="more-1379"></span></p>
<p>Od dwóch tygodni, po miesiącach oczekiwania (a nawet latach, bo chciałam TO mieć, jak tylko doszły mnie słuchy, że ma się owa rzecz ukazać) jestem dumną posiadaczką konsoli Nintendo 3DS. Co prawda nie zarywałam jeszcze nocy z jej powodu, ale cóż – sesja człowiekowi w tych celach nie pomaga, prawda? Wspomniane 3DS to całkiem małe, składane urządzenie (można je nazwać kieszonsolką, bo jest mała i mieści się w kieszeni), które posiada dwa ekrany, z czego jeden jest dotykowy. Wygląda podobnie jak pad konsolowy tyle, że z ekranami.<br />
Wspomniane ustrojstwo służy do grania, robienia zdjęć, rysowania (załączony jest specjalny stylus, który służy również jako kontroler w grach), tworzenia własnych plików dźwiękowych i pewnie do wielu innych rzeczy, o których nawet nie mam pojęcia. Na czym polega jego wyjątkowość? Ano na tym, że Nintendo 3DS wyświetla obraz 3D bez zakładania specjalnych okularów na nos. I nie jest to żadna ściema, kłamstewko ani chwyt marketingowy.<br />
Oczywiście, dotyczy to tylko gier, które zostały wydane z myślą o takim przeznaczeniu. Wystarczy, że podczas grania przesuniemy odpowiedni suwak i wszystko na ekranie nabiera życia, głębi i odpowiedniego kształtu. Fajnie to wygląda, przy szybkiej zmianie obrazu z 3D na 2D – 3D jest bardziej zwarty, a w miarę przeciągania suwaka lekko się rozszerza do innego wymiaru. Cała sprawa jest odpowiednio przemyślana – efekt 3D jest widoczny tylko dla osoby, która akurat gra na konsoli, a moc owego efektu można regulować w zależności od tego, jak ustawiony jest suwak. Całkiem fajną sprawą są dodane do urządzenia karty AR Games (augmented reality games). Są to zupełnie niewinnie wyglądające tekturowe karty, które posiadają na jednej stronie nadruk – znak zapytania lub wizerunek bohatera z którejś deesowej gry. Odpowiednią kartę kładziemy na płaskim, w miarę jednolitym podłożu (stół, dywan, parkiet) rysunkiem do góry i zaczynamy zabawę. Bo kiedy 3DS &#8216;spostrzeże&#8217; kartę, to na ekranie wyświetla się nasz stół, wiadomo, ale i pełno innych ciekawych rzeczy. W AR Games mamy kilka możliwości zabawy. Można grać w rodzaj strzelanki w terenie, czyli w celowanie strzałkami do ruchomych tarcz, przy czym rolę terenu odgrywa nasz wspomniany stół. W pewnych momentach gry wokół różnych tarcz, do których musimy trafić wyrastają rośliny, nasz własny stół może się odkształcać w różnych celach i kierunkach (może z niego np. wyrosnąć niczego sobie smok, którego musimy potraktować strzałkami). Smaczku dodaje fakt, że wszystkie elementy, które wyrastają ze stołu (bo inaczej tego nie sposób określić) na naszym wyświetlaczu są 3D i można je obejrzeć i przybliżyć z każdej strony. Poważnie &#8211; Z KAŻDEJ. wystarczy poobracać urządzeniem w wybranym kierunku (góra dół, obejść kartę dookoła) i voila! Na 3DS można również rysować za pomocą wspomnianego wcześniej stylusa, czyli małego rysika. Wszystko, co narysujemy, pojawia się jako rysunek 3D w naszym świecie. Przynajmniej tak to wygląda, kiedy patrzy się w ekran. Ta mini gra przygotowana jest z myślą o dzieciach – wystarczy, że narysujemy nawet bardzo schematycznego kotka, który za chwilę pojawi się na ekranie. Rysunek można w każdej chwili ozdabiać, kierować nim (czyli możemy kotka zabrać na spacer – tylko należy pamiętać, aby kartonowa karta AR była widoczna na ekranie), podskakiwać itp. Jeśli ktoś by marzył o zdjęciu z Mario (czyli tym sympatycznym, korpulentnym wąsatym hydraulikiem ze znanej serii gier) wystarczy położyć na stole kartę z jego podobizną i gotowe. Postacie z gier również wyświetlają się w pełnej krasie naszego otoczenia, można nimi kierować i przybierać różne pozy. Ta funkcja kart jest idealna do geekowego zdjęcia. <img src='http://centrumterapiilaserowej.pl/blog/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /><br />
To, że 3D jest możliwe również z uwzględnieniem przestrzeni, w której my się znajdujemy, jest wykonywalne dzięki obecności trzech kamer. No właśnie – trzech, a nie dwóch, jak bywa zwykle w tego typu urządzeniach. Jedna kamera znajduje się tradycyjnie z przodu, aby każdy mógł sobie trzasnąć sweetfocie, a z tyłu znajdują się aż dwie kamery. Dzięki nim uzyskiwany jest obraz 3D wykorzystujący nasze otoczenie, który robi porządne wrażenie. Chociaż jak patrzy się pod złym kątem na ekran, to oczy trochę się męczą. Ale jak dla mnie – efekt uzyskania dobrego 3D bez użycia okularów jest dużym krokiem naprzód w branży technologicznej.<br />
Teraz tylko czekam na wodoodporne telefony (ponoć nad tym już z powodzeniem pracują) oraz premierę innej przenośnej konsoli &#8211; PS Vita. Jednak kiedy ona właściwie trafi w moje ręce, to już inna historia. <img src='http://centrumterapiilaserowej.pl/blog/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ctl.wroc.pl/blog/2012/01/30/3d-w-kieszeni/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Małyszomania 2012? rok i dwa metry mułu&#8230;</title>
		<link>http://ctl.wroc.pl/blog/2012/01/29/malyszomania-2012-rok-i-dwa-metry-mulu/</link>
		<comments>http://ctl.wroc.pl/blog/2012/01/29/malyszomania-2012-rok-i-dwa-metry-mulu/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 28 Jan 2012 22:45:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CTL</dc:creator>
		
		<guid isPermaLink="false">http://ctl.wroc.pl/blog/?p=1374</guid>
		<description><![CDATA[Jeśli za oknem jest zima, to znaczy że w telewizji mamy do wypęku relacji z kolejnych zawodów w skokach narciarskich. Wprawdzie nasz etatowy skoczek Adam Małysz wziął się na sposób i po zakończeniu kariery z sportach zimowych z sukcesem przebił &#8230; <a href="http://ctl.wroc.pl/blog/2012/01/29/malyszomania-2012-rok-i-dwa-metry-mulu/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jeśli za oknem jest zima, to znaczy że w telewizji mamy do wypęku relacji z kolejnych zawodów w skokach narciarskich. Wprawdzie nasz etatowy skoczek Adam Małysz wziął się na sposób i po zakończeniu kariery z sportach zimowych z sukcesem przebił się przez raczej letni (w sensie: dodatnich temperatur) rajd Dakar, ale nie samym Małyszem kadra żyła, przekonywali nas przez ostatnie tygodnie dziennikarze. <span id="more-1374"></span></p>
<p>Ok. Stoch robi co może, i wygląda na to że rolę lidera zespołu ma już w kieszeni.  Nie powiem że ma szansę na wejście w buty Małysza, bo było nie było na zastąpienie jednego z najlepszych skoczków w historii szanse ma minimalne. Ale nie o Stochu chciałam, ani nie o Małyszu, a przede wszystkim o działaczach. Parę dni temu zakończyła się zakopiańska edycja pucharu świata. Małysza na zawodach nie było. Z wiadomości, które mi gdzieś tam przemknęły wynikało, że szanowni oficjele wpadli na pomysł iście genialny- otóż, Małysz miał robić za przedskoczka a potem wręczać nagrody/medale. Małysz pomysłem był mocno zaskoczony, bowiem informacja o inwencji działaczy dotarła do niego za pośrednictwem mediów. Ponoć prezes Tajner wysłał do Małysza esemesa. Ponoć.</p>
<p>Ja prosta dziewczyna jestem i paru rzeczy nie pojmuję. Przede wszystkim, dlaczego Małysz nie dostał od organizatorów jakiejś złotej/brylantowej wejściówki do loży VIP, ważnej do końca świata i jeden dzień dłużej? Przecież gdyby nie Małysz i gdyby nie jego sukcesy w ostatnich kilkunastu latach, to o zakopiańskiej imprezie pies z kulawą nogą by się nie zająknął w TVP (był bowiem taki czas, że telewizja z wielką łachą pokazywała li i jedynie turniej czterech skoczni). O kilkudziesięciu tysiącach kibiców, którzy przyjeżdżali rok w rok do Zakopanego także można by jedynie pomarzyć. O ciepłych posadkach hołubionych przez działaczy przez grzeczność nie wspomnę.</p>
<p>Po drugie, co za debil wpadł na pomysł, aby Małysz robił za przedskoczka? sam zainteresowany w oględny sposób wyznał, że za małpkę robić nie zamierza. Przy okazji, może by tak jeden działacz z drugim na ten raz wdział narty i skoczył sobie na rozgrzewkę, ku radości zgromadzonych widzów? Oczyma wyobraźni widzę w tej roli ex-trenera Tajnera i widok ten nie jest niemiły memu sercu.</p>
<p>Szkoda też, że nikt nie wpadł na to, że Małysz, który w nosie może mieć dobre samopoczucie panów działaczy, z przyjemnością spotkałby się z kolegami po fachu. Owszem, Małysz mógłby robić za ojca co młodszych skoczków, ale wieść gminna niesie, że nasz zawodnik cieszył się sympatią współzawodników, niezależnie od ich metryczki.</p>
<p>Niefajnie to wszystko wyszło, naprawdę niefajnie. Panowie działacze mają rok na rehabilitację.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ctl.wroc.pl/blog/2012/01/29/malyszomania-2012-rok-i-dwa-metry-mulu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Komu zima daje w kość?</title>
		<link>http://ctl.wroc.pl/blog/2012/01/22/komu-zima-daje-w-kosc/</link>
		<comments>http://ctl.wroc.pl/blog/2012/01/22/komu-zima-daje-w-kosc/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 22 Jan 2012 16:50:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CTL</dc:creator>
		
		<guid isPermaLink="false">http://ctl.wroc.pl/blog/?p=1361</guid>
		<description><![CDATA[Nie przepadam za zimą, nie przepadają za nią moje włosy. Co tu kryć – nawet jeśli nie ma w tym roku za oknem śniegu po kolana ani temperatury -10C, nie znaczy to wcale, że nasze włosy będą zawsze zdrowe, lśniące &#8230; <a href="http://ctl.wroc.pl/blog/2012/01/22/komu-zima-daje-w-kosc/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nie przepadam za zimą, nie przepadają za nią moje włosy. <span id="more-1361"></span><br />
Co  tu kryć – nawet jeśli nie ma w tym roku za oknem śniegu po kolana ani  temperatury -10C, nie znaczy to wcale, że nasze włosy będą zawsze  zdrowe, lśniące i takie, że nic tylko na nie patrzeć. Co to, to nie.</p>
<p>Noszenie czapki w zimę sprawia, że skóra głowy jest niedotleniona, a w  konsekwencji włosy szybciej się przetłuszczają. Na szczęście wystarczy  dobrać odpowiedni szampon do włosów przetłuszczających się i stosować go  częściej  niż zwykle. Przy myciu włosów dobrze jest pamiętać o lekkim  masażu skóry głowy – zapewni to jej lepsze ukrwienie, a za tym do  poprawy dotlenienia nie jest daleko.</p>
<p>Jeśli włosy wydają się być zbyt  ciężkie, najlepiej jest przestać używać na jakiś czas odżywek bez  spłukiwania ponieważ obciążają one włosy (przynajmniej w tym  konkretnym, Zgryzotkowym, przypadku). Dodatkowo raz w tygodniu można użyć oczyszczającej maseczki  na włosy, dzięki czemu będą zdrowsze i bardziej sprężyste.<br />
Drugim  problemem zimowej aury są włosy suche. Takie włosy najczęściej są  bardzo łamliwe (sprawdźcie swoje końcówki), mało lśniące, za to puszą  się i elektryzują jak marzenie. Wszystkiemu winne jest suche powietrze –  zarówno zimne na dworze, jak i to sztuczne ocieplane w pomieszczeniach.  Dlaczego nasze włosy tak źle na nie reagują? Powód jest prosty – im  bardziej suche powietrze, tym bardziej &#8216;ściąga&#8217; ono wilgoć z otoczenia. W  tym z naszych włosów. Na elektryzowanie się włosów podobno pomaga  użycie specjalnych grzebieni ze złoconymi końcówkami czy szczotek  wykonanych z naturalnego włosia. Jeśli używacie prostownicy lub suszarki  do włosów bardzo ważne jest, aby pamiętać o stosowaniu odpowiednich  preparatów chroniących strukturę włosa przed wysokimi temperaturami.</p>
<p>A  jeśli o wysokiej temperaturze mowa, to zdecydowanie nie należy myć  włosów w zbyt gorącej wodzie – może na to nie wyglądają, ale są na to  zbyt wrażliwe. Do rzeczy zabronionych należy również prostowanie mokrych  włosów – urządzenia takie jak prostownice czy lokówki podnoszą  temperaturę wody osiadłej na naszych włosach prawie że  do wrzenia, co może skutkować  poważnym uszkodzeniem struktury włosa.</p>
<p>Przy włosach suchych i  elektryzujących się bardzo przydatne jest stosowanie odżywki bez  spłukiwania, ponieważ tworzy ona delikatną warstwę wokół każdego włosa  chroniąc go w ten sposób przed zimnym powietrzem.<br />
Aby mieć  zdrowe włosy niby wystarczy nosić je upięte (wtedy końcówki nie  zahaczają o nasze ubranie i włosy tak szybko się nie rozdwajają),  obcinać końcówki regularnie co trzy miesiące i stosować różnorakie  specyfiki wzmacniające. Właściwa pielęgnacja może zdziałać cuda, dlatego  warto zainwestować w dobre kosmetyki do ochrony włosów. Osobiście  polecałabym te na bazie masła Shea, chociaż kuracja wzorem naszych babć  (czyli wcieranie we włosy olejku rycynowego, potrzymanie go dłuższy  czas, a następnie zwyczajowe umycie włosów szamponem + odżywką) też daje  radę. Warto spróbować takiej kuracji z olejkiem migdałowym – włosy są  po nim odżywione, mocniejsze i pięknie lśnią. A olejek migdałowy pachnie  o niebo lepiej niż rycyna. <img src='http://centrumterapiilaserowej.pl/blog/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ctl.wroc.pl/blog/2012/01/22/komu-zima-daje-w-kosc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Alfred Szklarski kończyłby dziś sto lat</title>
		<link>http://ctl.wroc.pl/blog/2012/01/21/alfred-szklarski-konczylby-dzis-sto-lat/</link>
		<comments>http://ctl.wroc.pl/blog/2012/01/21/alfred-szklarski-konczylby-dzis-sto-lat/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 21 Jan 2012 21:58:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CTL</dc:creator>
		
		<guid isPermaLink="false">http://ctl.wroc.pl/blog/?p=1356</guid>
		<description><![CDATA[Powiedzieć że wychowałam się na cyklu o Tomku Wilmowskim nie byłoby wielkim nadużyciem. Owszem, jest cała masa książek, które wywarły na mnie o wiele większy wpływ i pośrednio przyczyniły się do stworzenia sobie takiego a nie innego systemu wartości, ale &#8230; <a href="http://ctl.wroc.pl/blog/2012/01/21/alfred-szklarski-konczylby-dzis-sto-lat/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Powiedzieć że wychowałam się na cyklu o Tomku Wilmowskim nie byłoby wielkim nadużyciem. Owszem, jest cała masa książek, które wywarły na mnie o wiele większy wpływ i pośrednio przyczyniły się do stworzenia sobie takiego a nie innego systemu wartości, ale do serii &#8222;Tomków&#8221; sentyment mam spory. <span id="more-1356"></span></p>
<p>Już w zasadzie nie potrafię powiedzieć, kiedy po raz pierwszy zetknęłam się z dziełami Szklarskiego. Połowa podstawówki, czyli jakoś czwarta albo piąta klasa. Co pamiętam na pewno: był to &#8222;Tomek w krainie kangurów&#8221; (o dziwo zaczęłam od właściwej strony, co nie zawsze się udawało), była to książka z bogatego księgozbioru ostrowskiego dziadka, ilustrowana, z fajną kolorową okładką. O taką jeśli mnie pamięć nie myli:</p>
<p><a href="http://ctl.wroc.pl/blog/wp-content/uploads/2012/01/tomek.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1357" title="tomek" src="http://ctl.wroc.pl/blog/wp-content/uploads/2012/01/tomek.jpg" alt="" width="260" height="366" /></a></p>
<p>A w środku treść od której nie można było się oderwać. Opisane fascynująco barwnym językiem przygody chłopaka niewiele starszego od czytelnika, który ni z tego ni z owego pojechał w podróż na drugi koniec świata. I umówmy się, w latach osiemdziesiątych ta Australia była zdecydowanie dalej niż dziś. Nie było Google Earth, żeby za pomocą kilku kliknięć móc obejrzeć wszystkie te tereny, nie było masy fotek w sieci, nie było znajomych którzy jakiś czas temu uznali, iż antypody to całkiem dobre miejsce do życia jest. Był Tony Halik, plus jakieś czarno-białe zdjęcia w encyklopediach, słowem diablo mało. Ale prozę Szklarskiego kupiłam z miejsca. Wprawdzie zawsze większym sentymentem darzyłam zabijaków pokroju Smugi czy Nowickiego (obaj Wilmowscy byli praworządni dobrzy do przesady, a to jednak zbyt duży ładunek smrodku dydaktycznego jak na wyżej podpisaną), ale całość bardzo przypadła mi do gustu.</p>
<p>Potem poszłam za ciosem, ku mojej radości biblioteki (szkolna i osiedlowa) okazały się być znakomicie zaopatrzonymi w kolejne tomy, choć zauważyć należy, że różowo nie było. Tomki w krainie kangurów, na czarnym lądzie, na wojennej ścieżce oraz tajemnicza wyprawa leżały w ilościach niemal hurtowych. Z czego najwięcej było &#8222;Tajemniczej&#8221;, do dziś nie wiem, czy z przyczyn ideologicznych (duch rewolucyjny przebijał wyraźnie z kolejnych rozdziałów, a zły sługa caratu został przykładnie ukarany) czy też z prozaicznego powodu iż była to niegdyś lektura szkolna. Acz nie miałam nic przeciwko temu, &#8222;Tajemnicza&#8221; bardzo mi się podobała. Z kolejnymi tomami był problem- &#8222;Tomka wśród łowców głów&#8221; przeczytałam na samym końcu, nawet po &#8222;Tomku w Gran Chaco&#8221;. &#8222;Tomka u źródeł Amazonki&#8221; kupiłam osobiście w nieistniejącym już antykwariacie przy ul. Mickiewicza w Toruniu, zdaje się że równocześnie z tomem Yansa o mutantach z Xanai. Tak, kochani rodzice, na to szło otrzymane od was przed wakacjami kieszonkowe <img src='http://centrumterapiilaserowej.pl/blog/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>W Toruniu też dopadła nas informacja o śmierci Szklarskiego. I było już jasne, że cykl Tomków nie zostanie dokończony. Wprawdzie na podstawie notatek autora ktoś pociągnął tom kolejny (&#8222;Tomek w grobowcach faraonów&#8221;), ale ten akurat tom nie zachwycił. Zdaje się że miał powstać jeszcze &#8222;Tomek na Alasce&#8221;, a w finale serii bohaterowie mieli wrócić do wolnej Polski i znów przespacerować się po ulicach Warszawy, ale ostatecznie całość pozostała niedopowiedziana. Patrząc na kolejne powieści z cyklu o Panu Samochodziku, może to i lepiej&#8230;</p>
<p>Ale Szklarski to nie tylko &#8222;Tomki&#8221;. To także, a może dla niektórych: przede wszystkim, cykl Złoto Gór Czarnych. O ile Karol May pisał o Indianach z fantazją i rozmachem, Nora Szczepańska brała na warsztat pogmatwanych wewnętrznie indiańskich outsiderów, zaś Longin Jan Okoń kazał walczyć u boku Tecumseha naszemu rodakowi, o tyle Szklarski jak to Szklarski przy okazji pisania powieści zawarł w książce mnóstwo fachowej wiedzy. O tym, że facet ma indiańską duszę można było się domyśleć po trzecim tomie &#8222;Tomka&#8221;. Umówmy się, Czarna Błyskawica to jedna z najfajniej wykreowanych postaci z młodzieżowych powieści, i kudy poczciwemu Winnetou do niego.</p>
<p>Co mi dziś zostało z tamtych lektur, oprócz niezmiennego sentymentu ma się rozumieć i chęci skompletowania wydania ze Śląska, z lat siedemdziesiątych? Tak sobie jakiś czas temu uświadomiłam, że to Szklarski był jednym z powodów, dla których poważnie zastanawiałam się nad studiami antropologicznymi lub etnograficznymi. Ostatecznie wylądowałam w nieco innym miejscu, ale &#8211; kto wie, kto wie?</p>
<p>PS. Z okazji okrągłej rocznicy urodzin GazWyb przygotowała artykuł o Szklarskim  do poczytania &#8211; <a href="http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35063,11004736,Na_tropach_Alfreda_Szklarskiego__Odkurzyc__Tomki_.html" target="_blank">KLIK</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ctl.wroc.pl/blog/2012/01/21/alfred-szklarski-konczylby-dzis-sto-lat/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kolejny superhero</title>
		<link>http://ctl.wroc.pl/blog/2012/01/15/kolejny-superhero/</link>
		<comments>http://ctl.wroc.pl/blog/2012/01/15/kolejny-superhero/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 15 Jan 2012 19:23:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CTL</dc:creator>
		
		<guid isPermaLink="false">http://ctl.wroc.pl/blog/?p=1344</guid>
		<description><![CDATA[Weekend upłynął nam spod znaku blondwłosego, napakowanego herosa, który dzielnie wywijał swym orężem. Nie, nie chodzi o starego dobrego He-mana tylko o znanego wszem i wobec z nordyckiej mitologii Thora. Oczywiście mam na myśli film, któremu jeszcze trochę i stuknie &#8230; <a href="http://ctl.wroc.pl/blog/2012/01/15/kolejny-superhero/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Weekend upłynął nam spod znaku blondwłosego, napakowanego herosa, który dzielnie wywijał swym orężem. Nie, nie chodzi o starego dobrego He-mana tylko o znanego wszem i wobec z nordyckiej mitologii Thora. <span id="more-1344"></span><br />
Oczywiście mam na myśli film, któremu jeszcze trochę i stuknie rok, więc z nowościami nie jestem aż tak na bieżąco, jak to<a href="http://ctl.wroc.pl/blog/2012/01/09/filmowa-klasyka-lepiej-pozno-niz-pozniej/#more-1324"> sugeruje Villemo</a> <img src='http://centrumterapiilaserowej.pl/blog/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Nordycką mitologie lubię, o komiksy Marvela się otarłam (bo właśnie kolejny raz ubiegłoroczny film o superhero bazuje na komiksie, który z kolei wzoruje się na mitologii <img src='http://centrumterapiilaserowej.pl/blog/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> ), jednak spodziewałam się czegoś innego w tym filmie. Nie, nie był zły, chociaż na kolana poza kilkoma scenami to nie powalał. Ale tak to jest z kinem bardziej rozrywkowym ostatnio, prawda?<br />
Historia filmu jest dwuplanowa. Na pierwszy ogień zajmijmy się pewną panią astrolog (w tej roli Natalie Portman), która wraz z dwojgiem współpracowników (jedną z nich jest Max znana z &#8217;2 broke girls&#8217;, której, niestety, brakuje uroczego brooklyńskiego akcentu i zadziorności, ale i tak miło na nią popatrzeć) zajmuje się badaniem nocnego nieba. Bo od pewnego czasu pojawiają się na nim swego rodzaju anomalie, a Jane Foster (wspomniana astrolog) uważa, że są ze sobą powiązane. No i w trakcie tych obserwacji pojawia się na niebie całkiem przyzwoita zorza, trąba powietrzna, a na końcu blondwłosy facet, który z wielkim hukiem wlatuje na maskę prowadzonego przez Jane jeepa.<br />
Druga historia ma miejsce hen-hen daleko w odległej galaktyce, gdzie w królestwie Asgard panuje Odyn (czyli Anthony Hopkins), a władzę objąć chcą jego dwa synowie – Thor (Chris Hemsworth) i Loki. Po pewnych machinacjach (zmilczę spoilery) Thor zostaje wygnany z królestwa w odległe miejsce, w ślad za nim zostaje wyrzucony jego młot &#8211; atrybut nadający herosowi niezwykłą siłę, ale tylko ten go będzie mógł go ponownie użyć, kto okaże się go godzien. Czyli wiadomo, że Thor, aby odzyskać swój młot, będzie się musiał trochę napracować.<br />
Nie muszę dodawać, kto spadł z nieba i uderzył w samochód uroczej pani astrolog?</p>
<p>Przyznaję, pierwsze dwadzieścia minut filmu mnie porządnie usypiało, ale później zaczęła się całkiem porządna akcja, świetne dowcipy i całkiem-całkiem walka z wrogim królestwem.Ogólnie &#8216;Thor&#8217; nie jest jakimś super filmem, co można zauważyć po jego ocenach na serwisach filmowych. Ot, taki film na wieczór z głównym bohaterem, który przypomina mi z twarzy Neala McDonough – ostatniego męża-psychopatę Eddie Britt z Desperatek. No, ale okazało się, że są to dwie różne osoby, a niezawodne oko mego męża jeszcze wyłapało, kto gra jednego z przyjaciół-herosów Thora. Tytus Pullo z serialu &#8216;Rzym&#8217;, proszę Państwa. Znakomitość. Ciężko to było zauważyć, bo jako nordycki zawadiaka nosi rudą brodę godną jednego z krasnoludów z &#8216;Władcy Pierścieni&#8217;, w której było mu bardzo do twarzy. Jeśli kogoś by dziwiło to ostatnie zatrzęsienie superbohaterów w kinie, to już mówię, że film musiał się pojawić, bo w tym roku pojawi się inny obraz łączący postacie wszystkich przedstawionych superbohaterów &#8211; &#8216;Avengers&#8217;. Będzie cna co patrzeć, mam nadzieję.<br />
To oglądać tego &#8216;Thora&#8217;, czy nie? Oglądać – film jest idealny na wieczór, jeśli poszukujecie komedii z lekką porcją rozwałki i podrobionym agentem Smithem z &#8216;Matrixa&#8217;. Nie, powstrzymam się i nie będę spoilerować. <img src='http://centrumterapiilaserowej.pl/blog/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ctl.wroc.pl/blog/2012/01/15/kolejny-superhero/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

